Skip to main content

W ubiegłym roku przypadła jednocześnie 100. rocznica urodzin Claude’a Lanzmanna, jak i 40. powstania jego największego i najbardziej znanego dzieła – Shoah, monumentalnego dokumentu o Holokauście. Z tej okazji Muzeum Żydowskie w Berlinie zorganizowało wyjątkową wystawę czasową – Claude Lanzmann: Nagrania, którą można zwiedzać do 12 kwietnia.

 

Marek S. Bochniarz

 

Lanzmann – paryżanin, syn żydowskich emigrantów z carskiej Rosji, zapisał się w historii kinematografii tworząc niezwykle długie filmy dokumentalne i to na najmroczniejsze tematy. Gdy inscenizował, miał w zwyczaju prowokować, zagęszczać rzeczywistość. Doprowadzał do spotkań między bohaterami, towarzyszył im w podróży. Niechętnych do rozmowy zjednywał. Czasem wybierał również do zdania relacji, w tym  z traumatycznych zdarzeń, trudne dla nich miejsca. Konfrontował i zaskakiwał rozmówców – i to w sposób, który potrafi zadziwiać. Nie tylko przeprowadzał przenikliwe wywiady, ale i bywał też sam  aktorem. Często stawał przed kamerą i zwracał się do nas, posługując się precyzyjnym i celnym językiem intelektualisty, który oto dokonał drobiazgowego zbadania spraw i ma je nam do zakomunikowania. I nawet podczas najtrudniejszych momentów – a jako dokumentalista zajmujący się Holokaustem doświadczył ich bez liku – podtrzymywał charakterystyczny, osobisty sposób obecności: pozostając trochę na dystans, a jednocześnie podnosząc na duchu.

 

W 1973 roku odbyła się premiera jego debiutanckiego dokumentu Dlaczego Izrael. To film, który nie jest postawieniem pytania, a odpowiedzią. Pokazał w nim ideę, która stała się rzeczywistością: codzienność młodego państwa w 25 lat po powstaniu. To mozaikowy portret społeczeństwa, pozbawiony komentarza z offu, oddający radość kontaktu z tą rzeczywistością i możliwość uwiecznienia jej kamerą. Bohaterami są starsi emigranci, intelektualiści, jak i pracownicy portowi, policjanci, więźniowie czy niedawno przybyli, doświadczający nowej ojczyzny. Dzielą się swoimi refleksjami i rozterkami. Jedna z dłuższych scen filmu rozgrywa się w samochodzie kierującym się do Arad – młodego wówczas, dziesięcioletniego miasta położonego 30 kilometrów od brzegów Morza Martwego. Kamera pokazuje pierwszy kontakt nowo przybyłego rosyjskiego małżeństwa z córeczką z pustynnym krajobrazem okolic pustyni Negew. Reżyser proponuje przystanek w Jerozolimie i udaje się z nimi pod Ścianę Płaczu. „Nie byłem tu dwa tysiące lat” – mówi mężczyzna. Zdaniem Serge’a Toubiany Dlaczego Izrael to film zbudowany na empatii.

 

Shoah – monumentalne dzieło trwające 9 i pół godziny, nad którym Lanzmann pracował przez 12 lat, to jeden z najważniejszych filmów o Holokauście, który stał się na całym świecie wstrząsającym, kluczowym obrazem poświęconym ludobójstwu europejskich Żydów. Jego cechą charakterystyczną jest to, że nie zawiera żadnych materiałów archiwalnych – składa się wyłącznie z wywiadów i obrazów zarejestrowanych współcześnie, co z jednej strony angażuje widza, a z drugiej pokazuje upływ czasu od opisywanych zdarzeń II wojny światowej.

 

Pod koniec 2021 roku i w 2022 L’Association Claude et Félix Lanzmann (A.C.F.L.) przekazało Muzeum Żydowskiemu w Berlinie archiwum oryginalnych nagrań audio na kasetach, zarejestrowanych w trakcie przygotowań do Shoah. – Obecnie stanowi ono serce naszej Kolekcji Lanzmanna, którą cały czas katalogujemy. Wraz z »Shoah« zostało ono w 2023 roku dołączone do listy „Pamięć Świata” UNESCO. Jesteśmy dumni, że udostępniamy publiczności to archiwum – mówi Hetty Berg, dyrektorka placówki.

 

Muzeum zdigitalizowało 152 kasety, przygotowało ich transkrypcje i tłumaczenia na język niemiecki i angielski, a po otwarciu wystawy umieściło pierwszą pulę materiałów na specjalnej, ogólnodostępnej stronie internetowej „Oral History Digital”, która do końca 2027 roku będzie uzupełniana o dalsze nagrania. Na samą wystawę Claude Lanzmann: Nagrania (otwartą 28 listopada 2025 roku, dzień po 100. rocznicy urodzin twórcy) trafiło około 90 minut wybranych materiałów audio, uzupełnionych o stonowaną oprawę wizualną, mającą służyć wyciszeniu i uważnemu, pogłębionemu słuchaniu. Na ekspozycji można również zobaczyć emblematyczny, biało-czarny dyktafon AIWA z lat 70., który był narzędziem pracy dokumentalisty.

 

Nagrania zawierają szereg wywiadów z ocalałymi, sprawcami i osobami trzecimi, które Lanzmann i jego współpracownice, Corinna Coulmas i Irena Steinfeldt-Levy, przeprowadzili w latach 70. podczas długiego etapu dokumentacyjnego, poprzedzającego samo filmowanie. W pierwszej części berlińskiej ekspozycji można usłyszeć, jak reżyser opowiada o projekcie różnym osobom – wyjaśniając, co oznaczał on dla niego psychologicznie, a także o wyzwaniach związanych z przyjętą metodologią pracy i kwestami finansowymi. W drugiej zaprezentowano głosy rozmówców, którzy później wycofali się z przedsięwzięcia i stąd nigdy nie trafili do filmu. Trzecia obejmuje sprawców: ukazuje, w jaki sposób dokumentaliście udało się ich skłonić do mówienia o popełnionych zbrodniach, a także uświadamia ich brak refleksji względem tych czynów. Czwarta dotyczy Holokaustu na Litwie jako przykładu jednego z wielu tematów eksplorowanych podczas przygotowań, które nie weszły ostatecznie do filmu. W piątej można zapoznać się z podróżą Lanzmanna do Polski w 1978 roku, w tym jego pierwszą wizytą w byłym obozie Auschwitz-Birkenau i innych miejscach pamięci, przesłuchać przeprowadzone wówczas rozmowy ze świadkami. Szósta część zestawia wybrane fragmenty audio z surowymi materiałami do filmu.

 

Z okazji wystawy François Delattre, ambasador Francji w Niemczech, stwierdził: Claude Lanzmann był jednym z pierwszych francuskich intelektualistów, którzy wspierali powojenne zbliżenie między naszymi krajami, zdając sobie sprawę z tego, że sztuka, kultura i wiedza nigdy nie były własnością nazistów i tego, iż unifikacja Europy musiała zostać zaplanowana i zbudowana od razu po wojnie, wolna od gniewu i pragnienia zemsty.

 

Przez resztę życia Lanzmann mierzył się z olbrzymim materiałem filmowym zarejestrowanym na potrzeby Shoah, który z czasem stał się jego osobistym zasobem archiwalnym, pozostając jednocześnie żywym i aktualnym zapisem. Wykorzystywał go w swoich kolejnych dokumentach, poświęconych wybranym tematom i bohaterom. Powody powstania tych nowych dzieł były różne.

 

Swoisty cykl otworzył w 1997 roku film Gość ze świata żywych. Bohaterem jest Maurice Rossel – szwajcarski lekarz, który jako szef delegacji Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża odwiedził w 1944 roku Theresienstadt – modelowe getto, dał się zwieść manipulacji nazistów i napisał niesławny, pozytywny raport z wizyty. Materiał z wywiadu z 1979 roku, gdy Lanzmann próbował skonfrontować Rossela z przeszłością, nie wszedł do Shoah, bo twórca uznał, iż ze względu na kluczową rolę Theresienstadt w machinie Holokaustu musi poświęcić temu tematowi osobny dokument. Gdy w końcu rozmowa miała ujrzeć światło, lekarz wyraził zgodę na jej wykorzystanie i napisał do reżysera: Będąc po 80. roku życia, ledwo pamiętam człowieka, którym wtedy byłem. Uważam, że teraz jestem mądrzejszy lub bardziej szalony. Na jedno wychodzi. Bądź łagodny – nie spraw, bym wypadł zbyt niedorzecznie. –Nie próbowałem tego zrobić – zdawkowo stwierdził Lanzmann.

 

[…]

 

Fragment artykułu autorstwa Marka S. Bochniarza pochodzi z kwietniowego wydania SŁOWA ŻYDOWSKIEGO (04/26).