Historia Żydów podczas II wojny światowej najczęściej opowiadana jest poprzez obrazy Zagłady. Getta, deportacje, masowe egzekucje, obozy śmierci i cierpienie ludności cywilnej stały się centralnym elementem pamięci o żydowskim doświadczeniu wojny. Jest to pamięć prawdziwa i konieczna. A jednak pozostaje ona niepełna.
Henryk Kozłowski
W cieniu historii Zagłady znalazła się bowiem inna historia – historia walki. W zbiorowej wyobraźni wojna posiada swoich rozpoznawalnych bohaterów. Są nimi żołnierze regularnych armii, partyzanci, członkowie ruchu oporu i powstańcy. W europejskiej pamięci historycznej role te przypisano przede wszystkim innym narodom. Żydzi pozostali natomiast przede wszystkim symbolem ofiar nazizmu. Znacznie rzadziej pamięta się, że setki tysięcy Żydów walczyły z bronią w ręku w armiach alianckich, partyzantce, podziemiu, gettach i obozach zagłady. Jeszcze rzadziej pamięta się skalę tej walki.
Historia żydowskiego oporu nie zaczęła się w 1939 roku. Naród żydowski posiada wielowiekowe tradycje walk zbrojnych, powstań i buntów przeciwko imperiom dominującym nad Judeą, Galileą i Samarią – od powstania Machabeuszów, przez wojny żydowsko-rzymskie, aż po kolejne rewolt przeciw Cesarstwu Rzymskiemu i Bizancjum. Tradycja walki o przetrwanie i możliwość dalszego istnienia powracała wielokrotnie w historii Żydów, również w XX wieku.
Jak to się stało, że historia żydowskiej walki pozostała tak słabo obecna w powszechnej pamięci o II wojnie światowej? Możliwe, że sam ogrom Zagłady przesłonił wszystko inne. Sześć milionów zamordowanych stało się dominującym symbolem żydowskiego losu w XX wieku. W cieniu tej katastrofy łatwo znikali ci, którzy walczyli. Przed II wojną światową na świecie żyło około 16,6 miliona Żydów, z czego około 10 milionów w Europie, a około 3,3 miliona w Polsce. Szacuje się, że około 6–7 procent całej populacji żydowskiej świata czynnie walczyło przeciw Niemcom i państwom Osi. Rzadko pamięta się o tym, że setki tysięcy Żydów walczyły z bronią w ręku niemal na wszystkich frontach II wojny światowej. Dla wielu wojna nie była wyłącznie konfliktem państw. Była walką o fizyczne przetrwanie własnego narodu.
Naród bez broni? Żydzi w armiach świata
Żydowscy żołnierze walczyli pod Monte Cassino, Stalingradem, w Normandii, w Afryce Północnej, we Włoszech, na Pacyfiku. Tyle że ich obecność znacznie rzadziej stawała się centralnym elementem narodowych opowieści o wojnie. XX wiek stworzył sytuację bez precedensu. Naród rozproszony po świecie, pozbawiony własnego państwa i własnej armii, stanął wobec niemieckiego projektu całkowitej zagłady. A mimo to Żydzi walczyli na ogromną skalę. Według opracowania The Role of Jews in the Defeat of the Nazis and Axis Powers. World War Two, wydanego w 1992 roku w Australii przez Victorian Association of Jewish Ex-Servicemen and Women, na wszystkich frontach II wojny światowej walczyło łącznie 1 658 000 żydowskich żołnierzy i oficerów, mężczyzn i kobiet. Ponad 50 tysięcy walczyło jako partyzanci. W armii Stanów Zjednoczonych służyło około 600 tysięcy Żydów. Około 20 procent żydowskich żołnierzy amerykańskich służyło w lotnictwie, blisko 10 procent w marynarce. W Stanach Zjednoczonych Żydzi stanowili ok. 3–4 procent ludności, ale do wojska zgłosiło się ponad 8 procent populacji żydowskiej. W armii brytyjskiej służyło około 75 tysięcy Żydów. Jedną z najbardziej niezwykłych formacji była X Troop – oddział komandosów składający się głównie z żydowskich uchodźców z Europy. Na 87 komandosów prawie wszyscy byli Żydami ocalałymi z Holokaustu, biegle mówiącymi po niemiecku i gotowymi do walki z nazistami. Dla wielu z nich wojna miała wymiar osobisty. Walczyli podczas operacji Overlord, we Francji, Włoszech, Belgii i Niemczech. Jeden z nich, Manfred Gans, przejechał jeepem przez Sudety, aby odnaleźć i uratować rodziców więzionych w Terezinie. Szczególne znaczenie miała również Jewish Brigade Group – żydowska formacja wojskowa walcząca pod brytyjskim dowództwem. W latach 1941–1943 około 30 tysięcy żydowskich ochotników z Palestyny zgłosiło się do armii brytyjskiej. Około 5 tysięcy służyło później bezpośrednio w Jewish Brigade Group, która posiadała własny sztandar i insygnia. Żydzi walczyli także w armii francuskiej, w wojskach kanadyjskich, australijskich, nowozelandzkich i południowoafrykańskich. W walkach w kampanii włoskiej, Afryce Północnej, Normandii, Europie Zachodniej, Grecji, na Pacyfiku, w Nowej Gwinei i na Bliskim Wschodzie służyło ponad 20 tysięcy Żydów z Kanady, Australii i Nowej Zelandii. W szerszych szacunkach liczba żydowskich żołnierzy w armiach Kanady, Południowej Afryki, Australii, Nowej Zelandii i innych krajów sięgała około 200 tysięcy.
We wrześniu 1939 roku około 100 tysięcy polskich Żydów służyło w szeregach Wojska Polskiego. Dziś fakt ten bywa zaskakujący dla części odbiorców – jakby polscy Żydzi nie byli częścią społeczeństwa II Rzeczypospolitej i nie bronili własnego państwa. Część z nich dostała się później do niewoli sowieckiej. Wśród około 250 tysięcy polskich jeńców znajdowało się około 20 tysięcy Żydów, w tym liczni oficerowie. Benjamin Meirtchak szacował, że w Katyniu zamordowano 231 oficerów pochodzenia żydowskiego, 188 w Charkowie i 19 w Twerze, czyli razem 438 osób. Simon Schochet uważał, że wraz z lekarzami wojskowymi liczba zamordowanych polskich jeńców pochodzenia żydowskiego mogła wynosić nawet 700–800 osób. Łączną liczbę ofiar zbrodni katyńskiej Instytut Pamięci Narodowej szacuje na co najmniej 21 768 osób. Wśród zamordowanych znalazł się między innymi major rabin Baruch Steinberg, naczelny rabin Wojska Polskiego. Jego brat, kapitan rabin Meir Steinberg, został później szefem Duszpasterstwa Wyznania Mojżeszowego w Armii Polskiej na Wschodzie generała Władysława Andersa. Ten fragment historii burzy prosty podział na „Żydów” i „resztę społeczeństwa”. Pokazuje, że rzeczywistość była bardziej skomplikowana niż późniejsze narodowe narracje budowane po wojnie. Największa liczba żydowskich żołnierzy walczyła jednak w Armii Czerwonej. Podczas wojny sowiecko-niemieckiej w latach 1941–1945 od 300 do 500 tysięcy Żydów służyło w Armii Czerwonej. Odsetek Żydów w Armii Czerwonej odpowiadał ich przedwojennemu udziałowi w całej populacji ZSRR, który w styczniu 1939 roku wynosił około 1,78 procenta. Rosyjscy historycy wojskowi szacowali liczbę Żydów poległych w walkach na 142 500. Żydowskich jeńców Armii Czerwonej było co najmniej 50 tysięcy, a tylko około 4800 przeżyło wojnę. Niemcy często mordowali ich natychmiast po wzięciu do niewoli, łamiąc wszelkie konwencje międzynarodowe. Żydzi byli obecni we wszystkich formacjach wojskowych. Wielu służyło jako tłumacze wojskowi, korespondenci, lekarze, radiotelegrafiści oraz oficerowie polityczni. Wysoki poziom wykształcenia przedwojennej ludności żydowskiej silnie wpłynął na liczbę oficerów żydowskich. Pod koniec wojny niemal co drugi Żyd służący w Armii Czerwonej był oficerem. Jednocześnie odsetek Żydów spadał wraz ze wzrostem rangi. Dotyczyło to szczególnie ostatniego okresu wojny, kiedy coraz silniejsza stawała się rosyjskocentryczna polityka etniczna Stalina. W Armii Czerwonej służyło jednak aż 305 żydowskich generałów, dowodzących jednostkami piechoty, wojsk pancernych, lotnictwa i marynarki wojennej. Wielu z nich otrzymało najwyższe odznaczenia wojenne.
Jednym z najmniej znanych i najbardziej paradoksalnych fragmentów tej historii pozostaje obecność osób pochodzenia żydowskiego w Wehrmachcie. Według badań Bryana Marka Rigga w armii niemieckiej mogło służyć około 200 tysięcy osób określanych przez nazistowskie prawo jako „mischlingowie”, czyli osoby częściowo żydowskiego pochodzenia. Było wśród nich ponad 60 tysięcy pół-Żydów, około 90 tysięcy ćwierć-Żydów oraz według części szacunków – od 5 do 10 tysięcy osób, których oboje rodzice byli Żydami. Wśród tych żołnierzy znajdowało się co najmniej 21 generałów, siedmiu admirałów i jeden feldmarszałek. Wielu z nich walczyło lojalnie za Niemcy. Część służyła w wojsku, próbując ochronić swoje rodziny. Często ukrywali pochodzenie albo fałszowali dokumenty i genealogie.
Najbardziej znanym negatywnym przykładem był feldmarszałek Erhard Milch – członek NSDAP, współtwórca Luftwaffe i jeden z najbliższych współpracowników Hermanna Göringa. Gdy pojawiły się informacje, że jego ojciec był zasymilowanym Żydem, problem rozwiązano przez wymuszenie na matce Milcha oświadczenia, że jej mąż nie był biologicznym ojcem dzieci, a ich ojcem miał być „aryjski” krewny. Po wszystkim Göring miał wypowiedzieć słynne zdanie: „O tym, kto w Luftwaffe jest Żydem, decyduję ja”. Milch nie tylko nie sprzeciwiał się Holokaustowi, ale akceptował jego logikę. Wiedział, co dzieje się w Auschwitz i Dachau. Po wojnie pytany przez Brytyjczyków w czasie przesłuchania o zbrodnie w obozach koncentracyjnych mówił o więźniach jako o „podludziach”. W procesie norymberskim został skazany na dożywocie. Jeszcze bardziej szokujący był przypadek Elke Sirewiza, który zdobył fałszywe dokumenty na nazwisko Fritz Scherwitz, wstąpił do NSDAP i służył w SS jako Obersturmführer. Był komendantem obozu koncentracyjnego w Lenta pod Rygą. Po wojnie został uznany za zbrodniarza wojennego i skazany na dożywocie. Zupełnym przeciwieństwem Milcha był major Ernst Bloch, który pomógł uratować przebywającego w okupowanej Polsce Josepha Isaaca Schneersohna – szóstego głównego rabina chasydzkiej wspólnoty Chabad-Lubawicz. Dzięki skutecznej akcji Blocha rabin został uwolniony z getta warszawskiego i otrzymał możliwość wyjazdu do Stanów Zjednoczonych.
Regularne armie były jednak dopiero początkiem tej historii. Znaczna część żydowskiej walki rozgrywała się poza frontami wielkich państw – w lasach Białorusi i Litwy, w partyzantce, konspiracji i oddziałach ludzi, którzy nie mieli już dokąd wracać.
„Las był ostatnim schronieniem”. Żydzi w partyzantce i podziemiu
Jeśli pierwszym wielkim przemilczeniem pamięci o II wojnie światowej była skala udziału Żydów w regularnych armiach alianckich, to drugim pozostaje historia żydowskiej partyzantki i podziemia w Europie Wschodniej. Po agresji Niemiec na Związek Radziecki i rozpoczęciu masowych mordów na ludności żydowskiej, tysiące ludzi próbowały uciekać z gett do lasów. Dotyczyło to szczególnie terenów Białorusi, Litwy, Ukrainy, Wileńszczyzny i Nowogródczyzny. Historycy szacują, że na samym obszarze Białorusi walczyło od około 10 do ponad 22 tysięcy żydowskich partyzantów. Leonid Smilovitsky określał ich liczebność na ponad 15 tysięcy., z czego około 1600 walczyło w 14 żydowskich oddziałach partyzanckich, a pozostali w oddziałach mieszanych.
[…]Powyższy fragment artykułu autorstwa Henryka Kozłowskiego pochodzi z wrześniowego wydania Słowa Żydowskiego (09/26)



