Skip to main content

Albert Stankowski

Przeczytałem z dużą uwagą odpowiedź Piotra Wiślickiego, przewodniczącego Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce, zatytułowaną „Nie po to powierzono klucz, by zamknąć drzwi”, opublikowaną w odpowiedzi na mój publikowany wcześniej na łamach „Słowa Żydowskiego” tekst. Choć szeroko przedstawia ona historię kolejnych instytucji oraz ich rolę w ochronie dziedzictwa polskich Żydów, nie odpowiada na zasadnicze postawione przeze mnie pytanie: na podstawie jakiego dokumentu Stowarzyszenie wywodzi własność Archiwum Ringelbluma oraz innych zbiorów zgromadzonych przed uzyskaniem osobowości prawnej? Przedmiotem sporu nie jest historia instytucji ani dorobek Żydowskiego Instytutu Historycznego, lecz podstawa prawna, z której Stowarzyszenie wywodzi własność tych zbiorów.

Autor przedstawia ciągłość działalności kolejnych instytucji – od Centralnej Żydowskiej Komisji Historycznej, poprzez ŻIH, po Stowarzyszenie ŻIH – jako argument przemawiający za ciągłością prawa własności. Są to jednak dwie odrębne kwestie. Kontynuacja działalności, opieka nad zbiorami czy prowadzenie badań naukowych nie przesądzają o sukcesji praw majątkowych. Jeżeli doszło do przeniesienia własności, powinno ono wynikać z możliwego do zweryfikowania aktu prawnego. Historia instytucji nie zastępuje podstawy prawnej własności. Potwierdzają to odpowiedzi Żydowskiego Instytutu Historycznego im. Emanuela Ringelbluma w Warszawie udzielone na mój wniosek o informację publiczną. Instytut poinformował, że przed zawarciem umowy depozytu z 5 września 2017 roku nie żądał od Stowarzyszenia dokumentów potwierdzających prawo własności ani nie prowadził odrębnej weryfikacji tytułu prawnego. Oparł się wyłącznie na oświadczeniu Stowarzyszenia zawartym w preambule umowy. ŻIH nie wskazuje żadnego dokumentu potwierdzającego własność Stowarzyszenia, lecz odwołuje się wyłącznie do jego własnego oświadczenia. To właśnie stanowi istotę sporu. Umowa depozytu reguluje sposób wykonywania pieczy nad zbiorami, ale nie kreuje prawa własności. Dokumenty dotyczące zakresu depozytu pokazują ponadto, że nie był on od początku jednoznacznie określony. ŻIH wskazywał na konieczność rozdzielenia ksiąg inwentarzowych obejmujących wspólnie zbiory Stowarzyszenia i państwowego Instytutu, a późniejsze dokumenty potwierdzają, że po zawarciu umowy nadal trwało ustalanie zakresu depozytu oraz aktualizacja list depozytowych. Trudno więc uznać, że jego zakres był od początku bezsporny. Nie można również utożsamiać wykazów inwentarzowych z dowodem własności. Potwierdzają one ewidencję i pochodzenie obiektów, lecz nie dokumentują nabycia prawa własności. Określenie „przekaz” nie rozstrzyga bowiem, czy chodziło o darowiznę, depozyt czy jedynie fizyczne przekazanie rzeczy.

Szczególnie wyraźnie widać to w przypadku Archiwum Ringelbluma. Jego pierwszą część odnaleziono w 1946 roku i przekazano Centralnej Żydowskiej Komisji Historycznej, gdy Stowarzyszenie nie posiadało jeszcze osobowości prawnej. Z odpowiedzi ŻIH wynika, że Instytut nie dysponuje dokumentami dotyczącymi statusu własnościowego zbiorów sprzed 13 września 1951 roku ani dokumentem przenoszącym własność Archiwum Ringelbluma na Stowarzyszenie. Samo uzyskanie przez Stowarzyszenie osobowości prawnej w 1951 roku nie oznacza automatycznego przejścia na nie majątku CKŻP ani zbiorów zgromadzonych wcześniej przez Centralną Żydowską Komisję Historyczną i ŻIH. Nie zmienia tego ani statut Stowarzyszenia z 1964 roku, ani umowa depozytu z 2017 roku. Statut określa zdolność do nabywania majątku, lecz nie dowodzi nabycia konkretnego składnika. Umowa depozytu dokumentuje stanowisko stron, ale – jak wynika z odpowiedzi ŻIH – nie została poprzedzona przedstawieniem ani weryfikacją dokumentów potwierdzających tytuł prawny Stowarzyszenia. W prawie cywilnym piecza nad rzeczą, jej ewidencjonowanie czy opracowanie naukowe mogą świadczyć o sprawowaniu zarządu nad zbiorami, nie dowodzą jednak nabycia ani przysługiwania prawa własności. Brak dokumentu potwierdzającego podstawę prawną własności ma szczególne znaczenie w odniesieniu do Archiwum Ringelbluma – jednego z najważniejszych świadectw Zagłady, wpisanego na listę UNESCO „Pamięć Świata”. Jego wyjątkowy charakter wymaga nie tylko najwyższych standardów ochrony, lecz także pełnej przejrzystości statusu prawnego, co podkreślają również Zasady Konferencji Waszyngtońskiej na temat dzieł sztuki zrabowanych  przez nazistów z 1998 roku Nie kwestionuję możliwości, że Stowarzyszenie jest właścicielem tych zbiorów. Twierdzę jedynie, że własność dóbr tej rangi nie powinna opierać się na domniemaniu, lecz zostać wykazana dokumentem stanowiącym podstawę jej nabycia. Dopóki taki dokument nie zostanie przedstawiony, pytanie o podstawę prawną własności pozostaje w pełni uzasadnione.

[…]

 

Tekst autorstwa Alberta Stankowskiego pochodzi z sierpniowego wydania SŁOWA ŻYDOWSKIEGO (08/26).