W izraelskiej kinematografii od lat. 70 ubiegłego wieku powstają filmy fantastycznonaukowe. Wśród nich znajdziemy zarówno typowe produkcje postapokaliptyczne, filmy młodzieżowe, jak i ekscentryczne dzieła autorskie. Zawierają profetyczne wizje przyszłości, niepokojące obrazy alternatywnych światów czy portrety nowego człowieka. Reżyserzy podejmują w tym gatunku problem nowych technologii, rozwoju medycyny i środków chemicznych zmieniających postrzeganie świata i dających nowe, niebezpieczne możliwości.
Marek S. Bochniarz
Pisząc wprowadzenie do Fikcji Syjonu – pierwszego anglojęzycznego zbioru izraelskich opowiadań science fiction z 2018 roku, Robert Silverberg zwrócił uwagę na to, że myśl spekulatywna, często połączona z pewną dawką mistycyzmu, biegnie przez całą historię żydowskiego narodu, od wizji i cudów Biblii po profetyczne dzieło Herzla – utopijną fantazję. Pisarz ma na myśli powieść Theodora Herzla Altneuland (Stary Nowy Kraj, 1902), wyrażającą ideę syjonizmu – powrotu Żydów na Bliski Wschód i utworzenia tam państwa. Silverberg stwierdza wręcz, że geneza współczesnego Izraela po części leży właśnie w obszarze spekulatywnej fikcji.
Niestety większość izraelskiej prozy SF funkcjonuje wyłącznie w języku hebrajskim. Jego użytkownicy mają do niej dostęp dzięki choćby takim magazynom, jak pięknie ilustrowana Fantasia 2000 (wydawana w latach 1978–1984). Z braku przekładów zapewne nigdy nie przeczytamy dzieł wielu autorów. Na szczęście z dostępem do filmów SF z Izraela jest znacznie lepiej. Choć w tym kraju powstało ich na przestrzeni lat stosunkowo niewiele, to są one warte uwagi.
Wizje przyszłości
Osobne miejsce w kinematografii izraelskiej zajmuje David Avidan, znany głównie jako poeta, aktywny szczególnie w latach 50. i 60. Kreując swoją prowokacyjną, publiczną osobowość, był też filmowcem-eksperymentatorem – stając zarówno za, jak i przed kamerą. Po serii krótkometrażowych, metatematycznych dzieł z lat 60. i 70, w 1981 roku zaprezentował pełnometrażowe, ekscentryczne dzieło Wiadomość z przyszłości (Message From the Future), oddające ducha tamtych czasów. Za inspirację posłużył mu jego własny wiersz o tym samym tytule, pochodzący z tomu poetyckiego Cryptograms from a Telestar. Poems, Transmissions, Documents (dostępny także w przekładach na francuski i rosyjski). Wielojęzyczność jest zresztą cechą charakterystyczną tego anglojęzycznego filmu z wtrętami po hebrajsku, niemiecku, rosyjsku, japońsku i chińsku.
Na wstępie widzowie zostają poinformowani, że za cztery lata, 1 stycznia 1985 roku, w wehikule czasu przybędzie podróżnik z misją specjalną. Przekaże światowym przywódcom ważną wiadomość od swoich zwierzchników z XXX wieku: to mianowicie, że jak najszybsze wkroczenie w III wojnę światową przyniesie ludzkości jak najlepszą przyszłość. Gdy FM (Future Man, Człowiek Przyszłości) dociera na miejsce, zaczyna manipulować mediami masowymi, oznajmiając w prasie o swoim przybyciu. Teleportuje się też na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ w Nowym Jorku, by wygłosić telepatycznie przemówienie, posługując się opaską noszoną na głowie.
W finale Avidan demaskuje misję FM jako kampanię reklamową japońskiej korporacji M, tworzącej sterowane pilotami roboty-karateki i inne futurystyczne obiekty. Jak zresztą oznajmia jej prezes Hiroshi Nabeshima, demonstrując w siedzibie firmy zgrabnego pilota z mikrofonem: „Z zasady i realnie wszystko i każdego da się w pełni kontrolować. A wszystko, co jest podległe kontroli, można kontrolować zdalnie”. Wiadomość z przyszłości – szydercza krytyka kapitalizmu, zimnej wojny i popkultury – wyróżnia się zmanierowanymi kostiumami Mikiego Bergera, wyrafinowanym designem SF Kuly’ego Sandera i koncertowymi wstawkami z chwytliwymi piosenkami, napisanymi przez samego Avidana – W mojej głowie mam czarny pas i Radioaktywność. Jest też kilka partii dialogu w języku polskim i polski bohater, przewodzący obradom Rady Bezpieczeństwa – z elegancją zagrał go Zygmunt Frankel, określany mianem „cynika o twarzy humanisty”. Był to pisarz, malarz, tłumacz i inżynier automatyki, w czasie wojny zesłany z rodzicami na Syberię, który potem osiadł w Izraelu. Jest dziś znany jako autor powieści o wojnie sześciodniowej Krótka wojna, krótkie żywoty (Short war, short lives, 1971), którą napisał jako jej weteran.
Roboty-karateki przypominają trochę dziwne postaci w ciemnych strojach, o bladych twarzach mimów, które ścigają Mike’a (Asher Tzarfati), weterana wojny w Wietnamie, w Amerykański hipis w Izraelu (1972). Ta produkcja uchodzi za najgorszy film izraelski w historii, ale jest to być może bardzo dobry argument za tym, by odkryć jego osobliwy urok – korzystając z tego, że został po latach odnaleziony i przywrócony do dystrybucji.
Niepokojący, dystopijny obraz przyszłości można odnaleźć w filmie Wolność: głos Ein Harod (Freedom: The Voice of Ein-Harod, 1990). To mroczna adaptacja powieści Droga do En Charod. Jej autor Amos Kenan, dawny członek Gangu Sterna (Lechi, zbrojnej organizacji podziemnej w Palestynie z lat 40.), nakreślił upiorną wizję przyszłości Izraela, który po puczu wojskowym staje się państwem rządzonym przez armię, sprawującą totalną kontrolę nad społeczeństwem. Profetyczna w tym filmie jest wizja niedoboru wody – przygnębiający obraz kolejek zmęczonych Izraelczyków, ustawiających się z baniakami po swoją skromną rację życiodajnego płynu.
Porywające izraelskie krajobrazy możemy obejrzeć w produkcji amerykańsko-izraelskiej, postapokaliptycznym Ostatnim patrolu (2000), nakręconym w Ejlacie na pustyni Negew. Dolph Lundgren gra w nim kapitana komandosów Nicka Prestona, który zostaje wysłany z misją opanowania buntu w więzieniu. W międzyczasie dochodzi do światowego trzęsienia ziemi, a twardy kapitan odkrywa, że stał się mieszkańcem nowo powstałej wyspy, kawałka lądu należącego chwilę wcześniej do stanu Kalifornia. Wojskowy mierzy się z anarchią, psychopatycznymi skazańcami i plagą dziesiątkującą ocalałych.
Inny Ja
Znany z mrocznej wizji przyszłości w międzynarodowej produkcji Kongres (2013) Ari Folman, już w swoim pełnometrażowym, hebrajskojęzycznym debiucie Święta Clara (Clara Hakedosha, 1996), zrealizowanym w duecie z Orim Sivanem, sięgnął do fantastyki. Tytułową bohaterką uczynił nastolatkę z rodziny migrantów z bloku wschodniego, której członkowie w wyniku radioaktywnego skażenia posiadają nadludzkie moce – cóż, przynajmniej do czasu, aż się w kimś zakochają. Młoda Clara potrafi przewidywać przyszłość, co wykorzystują osoby z jej klasy, by bezbłędnie pisać testy z matematyki. Pokonując raz za razem wycofanego nauczyciela matematyki i ekscentrycznego dyrektora, młodzi wchodzą na drogę osobliwie pojętej rewolucji. W ramach podważania autorytetów wieszają na sznurze i podpalają drewnianą rzeźbę Goldy Meir (patronki ich szkoły), z okrzykiem: „Idziesz do nieba, Golda!”. Clara traktuje to jako czyn niegodny – zamach na wizerunek pani premier, wielbionej przez jej rodzinę z powodu zasług Goldy na rzecz poprawy życia migrantów. Stąd w klasie dochodzi do napięć, a miasteczko ogarnia powszechny chaos, gdy ojciec Clary podaje wszystkim znajomym zwycięskie numery lotka, które odgadła dziewczyna. Ten prowokacyjny film zawiera szczerą wizję dorastania w małym, izraelskim mieście. Zachwycają w nim doskonałe kreacje dziecięce, barwne kostiumy i krzykliwa estetyka lat 90.
Brytyjczyk Ken Russell w telewizyjnym, kampowym filmie biograficznym Siła woli (1996), swobodnie przetworzył losy Uriego Gellera, popularnego izraelskiego showmana i iluzjonisty znanego z wyginania łyżek siłą woli, ożywiania zepsutych zegarków i innych niezwykłych wyczynów. Reżyser wykreował fantastyczną wizję rzeczywistości, w której główny bohater z łatwością dokonuje kolejnych rzeczy niemożliwych. Ta anglojęzyczna komedia – podobnie jak Święta Clara – oddaje lekkiego ducha lat 90., kiczowatość ówczesnych filmów i telewizji. Siła woli jest jednak zupełnie pozbawiona ironii. Oddaje zachwyt fenomenem niesamowitego Gellera, ambasadora Izraela od zjawisk paranormalnych. To piękna i ujmująca apoteoza magii i cudów małego ekranu.
W familijnej komedii Super Boy (1998) główny bohater Tom – niepopularny i wyalienowany chłopiec – marzy o otrzymaniu supermocy. Gdy to pragnienie staje się rzeczywistością, Tom musi konsumować spore ilości słodyczy, by utrzymać odpowiednią ilość energii. Do amerykańskiej tradycji kina młodzieżowego sięgnął też Itai Lev w filmie Mali bohaterowie (2006). Przygody czwórki przyjaciół rozgrywają się na tle surowych, industrialnych miasteczek zamieszkanych przez robotników, którzy napłynęli z bloku sowieckiego. Gdy 10-letnia Alicia o zdolnościach paranormalnych słyszy wołanie o pomoc, wyrusza z odsieczą wraz z Levem, jej ograniczonym umysłowo starszym bratem, Erezem (którego ojciec zginął na wojnie) i Leorem, wycofanym chłopcem z kibucu.
[…]
Fragment artykułu autorstwa Marka S. Bochniarza pochodzi z sierpniowego wydania SŁOWA ŻYDOWSKIEGO (08/26).




